Albumy lat 80, które zapamiętamy.

Patrząc wstecz na najlepsze albumy dekady, te lata były niezwykle zróżnicowane. Widzieli ostatnie ślady tętniącej życiem sceny punkowej oraz początki post-punka i nowej fali; rozwój hip-hopu i eksplozja wielkiego radia studenckiego, krótkie wejście korzennych piosenkarzy / autorów piosenek do sławy głównego nurtu country. Powstanie kilku niemal powszechnie ukochanych gwiazd muzyki pop. Dziś prezentujemy ulubione albumy, które powstały w latach 80. Jest trochę rapu, folku, country, jazzu, popu i sporo rock and rolla w jego różnych wcieleniach. Oto najlepsze albumy z lat 80.

Leonard Cohen – I’m Your Man

Los Angeles , debiut X, stał się wzorem dla The John Doe and Exene Cervenka Show, wielkiej punkowej telenoweli lat 80. Zakochiwali się w miłości i nienawiści na każdym albumie, podali nam każdy szczegół każdego załamania wywołanego alkoholem i zawsze zostawiali miejsce dla zdzirów na temat reszty pozorów i degeneratów, którzy próbowali stworzyć scenę w cieniu Hollywood. Maksymalne surfowanie i rockabilly Billy’ego Zooma zawsze sprawiały, że desperacja nigdy nie wydawała się męką.

Depeche Mode – Music for the Masses

Do 1987 roku popularność muzyki pop opartej na syntezatorach malała. To, co nie słabło, to powszechne przekonanie, że muzyka oparta na klawiszach nie jest tak realna jak rock and roll, stary. W odpowiedzi Depeche Mode wydało Music For The Masses , zbiór piosenek, które były o wiele bardziej epickie, niż jakikolwiek amerykański zespół areny w tamtym czasie; Samo „Never Let Me Down Again” miało potężny low-end, który mógł zawstydzić wszystko na Headbanger’s Ball . Mimo, że zespół został uznany za niezwykłą nowość, kiedy zadebiutował „Just Can’t Get Enough” w 1981 roku, zespół nadal działał. Masses był ich szóstym albumem i dowodem na to, że udoskonalili mieszankę nadąsanych, nikt nie rozumie tekstów i zmysłowego groove.

The Waterboys – Fisherman’s Blues

Podczas gdy folk-rock kwitł w Stanach Zjednoczonych w latach 70., połączenie rocka z lat 80. i celtyckich korzeni muzyków irlandzkich, szkockich i angielskich było orzeźwiające. Kiedy Fisherman’s Blues ukazał się w 1988 roku, Mike Scott i jego bardzo duży zespół niemal całkowicie porzucili swoje arena-rockowe skłonności do bardziej tradycyjnego tour de force, niż nazwał Hanka Williamsa i zacytował Williama Butlera Yeatsa.

Run-DMC – Raising Hell

Aż trudno uwierzyć, że był czas w muzyce, w którym hip-hop nie był traktowany poważnie. Teraz, ponad dwie dekady po wydaniu Raising Hell , hip-hop jest dominującą muzyką tego pokolenia, w dużej mierze dzięki ścieżce wytyczonej przez Run-DMC Raising Hell dowiodła, że ​​hip-hop to więcej niż moda, ponieważ stał się pierwszym albumem hip-hopowym, który zdobył platynę i uczynił Run-DMC pierwszą grupą rapową w MTV, na okładce Rolling Stone i która dotarła do Grammy.

nirvana

Sponsorzy witryny:

e-gerda_pl

Drzwi Porta w sklepie e-gerda.pl

Zabawki kreatywne w sklepie kreatywnedziecko.eu

Skuteczne pozycjonowanie sklepu internetowego w SEO alphabet

Nirvana – Bleach

Debiut Nirvany w 1989 roku osiągnął dopiero 89 miejsce na liście Billboard 200, a nawet wtedy nie nastąpiło to po ponownym wydaniu w 1992 roku – i sukcesie Nevermind z 1991 roku . Ale cholerne wykresy i popularność. Bleach to uosobienie grunge’u: inteligentny, ponury, niespokojny album równie mądrego, ponurego i niespokojnego młodego człowieka.

David Bowie – Scary Monsters

To poczucie bycia nieco odłączonym od punkowego tłumu późnych lat 70. i rodzącej się sceny nowej fali odbija się echem na całym albumie. To Bowie próbuje dowiedzieć się, gdzie dokładnie pasuje w tym momencie i dlatego jest to jeden z jego najbardziej niedocenianych albumów. Chociaż nie wyprodukował żadnych wielkich hitów, zobaczył powrót jego postaci Majora Toma w „Ashes to Ashes”, a Bowie’owi udaje się pracować przy wykopaliskach dla nowych dzieci w „Teenage Wildlife”

Tears For Fears – Songs From the Big Chair

Czas nie był łaskawy dla poważnego popu połowy lat 80-tych. Kiedy w eterze zdominowały dźwięki syntetyczne, wszyscy producenci bawili się tymi samymi sztuczkami, nadając utworom krótszy okres trwałości. Ale omiń różowe polo, bolesne miny i mocne dźwięki perkusji Tears For Fears ' Songs From the Big Chair, a znajdziesz epicki album, który zastąpił synth-pop zespołu kilkoma jangowymi gitarami i bardziej dojrzałym brzmieniem.

REM – Murmur

Znasz mamrotanie, mamrotanie, niezależną historię sukcesu, jednoczesny podbój radia studenckiego i Rolling Stone – a następnie świata. Ale może nie wiesz, jak punk nigdy nie poślubił arpeggio Rickenbackera, dopóki „Radio Free Europe” i „Sitting Still” nie zapewniły bezpieczeństwa zespołom takim jak dB’s. Może z perspektywy czasu to niesamowite, jak „Talk About the Passion” i „Perfect Circle” były tak potężnymi balladami. A może nie musisz rozumieć ani słowa „Moral Kiosk”, „Catapult” czy „We Walk”, aby usłyszeć, jak każda dziwna harmonia, lizanie surfingu i dubbingowana kula bilardowa miały doskonały sens.

Guns N 'Roses – Appetite For Destruction

Guns N 'Roses ucieleśniały pożądane miejsce między słowami „hair” (z pewnością je mieli) a „metal” (kołysali), które składają się na niesławny gatunek lat 80. Ich debiutancki album, Appetite for Destruction , odniósł sukces, ponieważ Axl, Slash, Izzy, Duff i Steven grali z taką wściekłością, jak dusili Jacka Danielsa i narkotyki, umieszczając hymny takie jak „Welcome to the Jungle” i „Sweet Child O 'Mine” między piosenkami jak unikające prawa „Out Ta Get Me” i uzależniony od heroiny „Mr. Brownstone ”. Ale Appetite For Destruction pozostało zakorzenione nawet w swojej ciężkości, nadając albumowi atmosferę muzycznej autentyczności, której nie dorównują współcześni zespołowi.

Prince – Purple Rain

Dla wielu artystów wizja muzyczna i chwała gwiazdy rocka zdarzają się w różnych momentach kariery. Wraz z Purple Rain , najwspanialsze piosenki Prince’a połączyły się w imponujący sposób, gdy stał się gwiazdą. Wydany jako ścieżka dźwiękowa do swojego filmu z 1984 roku, Prince prowadził gamę stylistyczną od metalowo-funk-rock („Let’s Go Crazy”) do synth-soul-pop („I would Die 4 U”). Kończąc swoim epickim utworem tytułowym, Prince wymyka się opisowi prawie dziewięciominutowym oświadczeniem, które niewątpliwie jest jednym z najlepszych w historii. Przede wszystkim Purple Rain demonstruje swoją zdolność do pozornego łączenia dowolnego rodzaju muzyki i uczynienia jej naprawdę własną. To amalgamat na karierę, dzięki której stworzył unikalny styl „Prince” – taki, którego nikt od tamtej pory nie zdołał odtworzyć, a co dopiero prześcignąć.

Michael Jackson – Thriller

Od czasu do czasu pojawia się album, na który wszyscy możemy się zgodzić. Nie sposób mówić o muzyce lat 80-tych, nie wspominając o przełomowej płycie Króla Popu. Wyprodukowany przez Quincy Jones klasyk z 1982 roku był w stanie przekroczyć gatunek i przemówić do fanów wszystkich grup demograficznych i nic dziwnego, że pozostaje najlepiej sprzedającym się rekordem wszechczasów, ze 110 milionami sprzedanych egzemplarzy. Od czasu jego wydania niezliczeni inni próbowali odtworzyć jego popową doskonałość, ale nikt nie może dotknąć zabójczej linii basu w „Billie Jean”, namiętnym warknięciu Jacksona w „Beat It”, taneczności „Wanna Be Startin 'Somethin” lub, tak , nawet kampowa część słów mówionych Vincenta Price’a we wszechobecnym utworze tytułowym.

Oj można by wymieniać w nieskończoność. Temat jest nie do wyczerpania, cokolwiek bym jeszcze tu dodał to i tak coś bym pominął…